Pomimo, że wszystkie popularne portale przedrukowały sobie notkę z PAP-u postanowiłem osobiście zapoznać się ze „sprawozdaniem (…) opłat abonamentowych (…) misji publicznej w 2010 roku” firmy wiadomo jakiej. No cóż dokument od początku do końca zadręcza czytelnika wiedzą o nierównościach TVP w stosunku do komercyjnej konkurencji i tym samym wywleka ich abonamentowe upośledzenie, które rzekomo musi negatywnie wpływać na ich misję etc. Podsumowując ich tok myślenia to wg TVP kapitalizm zwalnia moralnie TVP ze świadczenia owej misji - kulturotwórczej jak mniemam.
 
Faktycznie, dochody TVP z abonamentu spadają. Nie będę z tym polemizował. Chciałbym jednak zauważyć, że kwota 221,5 mln (221500000 zł gdyby ktoś nie miał wyobraźni ile to jest) nie jest kwotą małą. Szczególnie, że trzeba dodać do tego drugą kwotę, nieco większą 1236 mln (1236000000 zł). 
 
Przeanalizowałem dane dostarczone przez TVP. Proszę mi wybaczyć dalszy podział na misję i komerchę, ale robię to i tak na korzyść TVP, choć sam nie zgadzam się, by np. programy sportowe, pseudo-informacyjne czy religijne (wyłącznie zgodne z doktryną) mogły być zaklasyfikowane jako „misja kulturotwórcza”. Nic tam, jedźmy dalej!
 
„Koszty poniesione w 2010 roku na zadania związane z realizacją misji Telewizji Polskiej S.A. (stan na dzień 16 lutego 2011 r.) wyniosły 1 626,7 mln zł.” (strona 11). Trzeba to jakoś podzielić pomiędzy czas zysków, czas zapychaczy i czas owej misji. Uprośćmy wszystko na korzyść TVP i przyjmijmy, że abonament idzie na misję, zysk z reklam idzie na finansowanie komercji (filmy, seriale itp.) a reklamy – cóż reklamy finansują się same (chyba).

tvp cena za minutę programu
 
Jak widać, owa misja to nie więcej niż 36% dokonań TVP i to w dodatku puszczanych głównie o podłych godzinach. Tymczasowo załóżmy, że to nieistotne. Zakładając, że TV nadaje całą dobę a rok ma 365,25 dnia to 36% to ni mniej ni więcej jak 189346 kulturo-minut. 
 
221,5 mln dzieląc przez czas daje 1169,82 zł za każdą kulturo-minutkę nauczania! Przypominam, że obecnie minimalna krajowa to aż 1032 netto! Czy więc 1169,82 to krytycznie mało, pewnie tak? To oznacza, że za 30 minutowy program w którym publiczność na miarę sitcomu bije na przemian brawo albo buczy kosztuje bagatela 35094,6 zł i to pewnie z czołówką. Czy za 35 tysięcy nie da się w tym kraju powiedzieć już nic sensownego – jak widać nie. 
 
Od wielu lat telewizora ani radia nie posiadam, tym samym z abonamentu jestem siłą rzeczy zwolniony. Posiadam za to komputery podłączone do Internetu, co w zupełności zaspokaja mój głód wiedzy – co ciekawe o wiele taniej niż 1169,82 za minutę!
 
Korzystając z okazji obstawiam, że w raporcie za 2011 kwota na kulturę będzie dla odmiany niższa od minimalnej krajowej? Nie jestem przekonany czy to o czymś świadczy. Być może trzeba to uwzględnić jako wskaźnik ukulturalnienia narodu?